Samochód, motocykl, skuter, rower

Ustawa o podatku VAT nie pozwala łatwo odliczyć całego podatku VAT od samochodów. Kto wprowadzi regulamin używania pojazdów oraz zobowiąże kierowców do prowadzenia ewidencji przebiegu i dzięki temu pojazdy będą wykorzystywane tylko do celów służbowych, odliczy cały VAT. Zamiar odliczania całego VAT trzeba także zgłosić urzędowi skarbowemu. Jednak mało która firma chce obciążać się taką pracą administracyjną. Lepiej więc jeździć czymś, od czego można odliczać cały VAT. Opracowaliśmy krótki przewodnik.

Samochód ciężarowy o dopuszczalnej masie całkowitej ponad 3,5 t. Odliczamy cały VAT od zakupu, leasingu, wynajmu, eksploatacji, części zamiennych itp. Oczywiście zawsze trzeba pamiętać, żeby używanie samochodu miało związek z czynnościami opodatkowanymi. Jeżeli nie ma lub związek jest częściowy, to VAT nie odliczymy lub odliczymy tylko proporcjonalną część. Ta uwaga dotyczy wszystkich niżej wymienionych pojazdów.

Samochód ciężarowy o dopuszczalnej masie całkowitej do 3,5 t. Fiskus pozwala odliczyć połowę VAT, chyba że konstrukcja pojazdu wyklucza użycie go do celów prywatnych. Samochód z pełnym odliczeniem VAT musi przejść dodatkowe badanie techniczne. Wystawione zostanie zaświadczenie, a w dowodzie rejestracyjnym pojawi się wpis VAT-1 lub VAT-2.

Otrzymają go pojazdy samochodowe, mające jeden rząd siedzeń, który oddzielony jest od części przeznaczonej do przewozu ładunków ścianą lub trwałą przegrodą z otwartą częścią przeznaczoną do przewozu ładunków albo klasyfikowane na podstawie przepisów o ruchu drogowym do podrodzaju: wielozadaniowy, van.

Ponadto należy się on pojazdom samochodowym, które posiadają kabinę kierowcy z jednym rzędem siedzeń i nadwozie przeznaczone do przewozu ładunków jako konstrukcyjnie oddzielne elementy pojazdu.

Samochód osobowy. Tu nie ma szans na pełne odliczenie VAT bez mozolnej pracy ewidencyjnej opisanej na wstępie.

Motocykl jest według prawa o ruchu drogowym pojazdem samochodowym. A więc odliczanie podatku VAT od zakupu motocykla i jego eksploatacji jest ograniczona do 50%. Są jednak wyjątki dla motocykli nieprzeznaczonych do jeżdżenia po drogach publicznych, np. motocykli żużlowych.

Definicja motoroweru stanowi, że jest to pojazd dwu- lub trójkołowy zaopatrzony w silnik spalinowy o pojemności skokowej nieprzekraczającej 50 ccm lub w silnik elektryczny o mocy nie większej niż 4 kW, którego konstrukcja ogranicza prędkość jazdy do 45 km/h. Dzięki temu motorower nie jest pojazdem samochodowym i przedsiębiorca może odliczać cały VAT.

Skuter i motorynka to określenia potoczne, a nie prawne. Jeśli spełniają definicję motoroweru można odliczać cały VAT. W przedziwnym razie są motocyklem i odlicza się tylko połowę.

Definicja roweru jest następująca: pojazd o szerokości nieprzekraczającej 90 cm poruszany siłą mięśni, czasem wyposażony w uruchamiany naciskiem na pedały pomocniczy napęd elektryczny zasilany prądem o napięciu nie wyższym niż 48 V o znamionowej mocy ciągłej nie większej niż 250 W, którego moc wyjściowa zmniejsza się stopniowo i spada do zera po przekroczeniu prędkości 25 km/h. Nasuwa się wniosek, że rower nie jest pojazdem samochodowym, a więc można odliczać cały VAT.

Stara i nowa skala podatkowa

W przedziale dochodów do 11.000,00 zł podatek jest niższy. W przedziale od 11.000,00 zł do 85.528,00 zł identyczny. Następnie mamy wzrost obciążenia podatkowego.

Maksymalna różnica na niekorzyść podatnika (0,44 punktu procentowego) pojawia się przy dochodzie rocznym 127.000,00 zł. Przy wyższych dochodach poziom opodatkowania bardzo powoli się zrównuje: przy 200.000,00 zł – 0,28 punktu procentowego różnicy, przy 300.000,00 zł – 0,19 punktu procentowego).

Graniczny dochód opłacalności podatku liniowego 19% w stosunku do opodatkowania według skali podatkowej obniża się z 96.383,00 zł rocznego dochodu do kwoty 95.368,00 zł.

Rewolucja w zawieraniu umów

Nowelizacja Kodeksu cywilnego od 8 września 2016 roku pozwala składać wszystkie oświadczenia woli, czyli także zawierać umowy, na trzy sposoby:

— pisemnie (własnoręczny podpis),

— elektronicznie (certyfikat kwalifikowany we wszelkich stosunkach prawnych; profil zaufany ePUAP w relacjach z administracją publiczną; przeróżne bankowości internetowe w relacjach między danym bankiem a jego klientem),

— dokumentowo („Dokumentem jest nośnik informacji umożliwiający zapoznanie się z jej treścią” — nowy art. 77 (2) Kodeksu cywilnego).

Forma dokumentowa zrewolucjonizuje sposób zawierania i wykonywania umów. Dokumentem bowiem może być tekst, znaki graficzne, dźwięk, obraz, wideo. Nośnikiem może być m.in. papier, plik komputerowy, tkanina, tworzywo sztuczne itd. Utrwalenie może zaś nastąpić w szczególności za pomocą długopisu, drukarki, komputera, telefonu komórkowego. Nowatorstwo formy dokumentowej można unaocznić następująco: Płyta DVD jest dla pliku komputerowego tym samym, czym koperta dla zadrukowanej kartki papieru i tak jak kartkę można wyjąć z koperty i włożyć do teczki, tak samo można przenieść plik komputerowy z płyty DVD na dysk twardy komputera; żadna z tych czynności nie niszczy dokumentu.

Tylko naszej fantazji można pozostawić sposób korzystania z formy dokumentowej. Aby wypowiedzieć umowę będzie można nagrać się kamerą i mikrofonem, a potem mailem wysłać wideo kontrahentowi. Na popularności zyska ustalanie warunków współpracy mailowo albo esemesowo.

W umowach warto określać skutek niezachowania określonej formy. Przykładowo chodzi o klauzulę: „Polecenia zleceniodawcy wymagają formy pisemnej lub elektronicznej pod rygorem nieważności”. Jeżeli taka klauzula znajduje się w umowie, to zmiany zawarte ustnie lub dokumentowo są nieskuteczne. Jeżeli takiej klauzuli nie ma, to zmiany zawarte ustnie lub dokumentowo, będą skuteczne, ale trzeba być w stanie udowodnić, że strony się porozumiały.

Wypowiedzenie, rozwiązanie lub odstąpienie od umowy obligatoryjnie będzie musiało nastąpić w formie co najmniej dokumentowej pod rygorem nieważności. Nie dotyczy to jednak umów zawartych ustnie, przypadków, gdy strony w umowie zdecydują o lżejszych rygorach rozstania, albo gdy umowa była zawierana w szczególnej formie, np. u notariusza.

Pożyczki odnawialne

Umowa pożyczki odnawialnej polega na tym, że pożyczkodawca umożliwia pożyczkobiorcy otrzymanie pożyczki do pewnej z góry określonej kwoty. Pożyczkobiorca decyduje, kiedy pożyczkę zaciągnie, czy zrobi to jednorazowo, czy w transzach, jaką kwotę ostatecznie wykorzysta. Często może spłacić część lub całość pożyczki, a za jakiś czas ponownie się zadłużyć.

Przy takiej konstrukcji umowy podatek PCC jest płatny dopiero po wykorzystaniu części pożyczki w terminie 14 dni. Płaci go pożyczkobiorca. Niestety, jeżeli pożyczkobiorca spłaci jakieś pieniądze, a potem pożyczy je na nowo, musi po raz kolejny zapłacić podatek PCC, który wynosi 2%. Wniosek z tego taki, że nie opłaca się w celu zaoszczędzenia na należnych pożyczkodawcy odsetkach oddawać raz wziętej pożyczki odnawialnej, jeżeli pieniądze będą niedługo znowu potrzebne.

Pożyczki odnawialne są szczególnie polecane podmiotom powiązanym, które zamiast zawierać wiele pożyczek, mogą zawrzeć jedną umowę pożyczki odnawialnej. Z uwagi na zawiłość materii lepiej, aby umowę przygotowała kancelaria prawnicza. Koniecznie musi z niej wynikać, że „wypłata środków pieniężnych nastąpi niejednokrotnie i ich suma nie jest znana w chwili zawarcia umowy” (art. 3 ust. 1 pkt 1a, art. 6 ust. 1 pkt 7 Ustawy o podatku od czynności cywilnoprawnych).

Podatek dochodowy, a zatory płatnicze – zmiana w przepisach

Po trzech latach uchyla się uciążliwe przepisy o znikających z powodu braku zapłaty kosztach uzyskania przychodów. Od początku było wiadomo, że ustawa podatkowa nie sprawi, że znikną zatory płatnicze, bo wszystkie firmy zaczną płacić terminowo. Za to mamy mnóstwo pracy dokumentacyjnej, bo trzeba udowodnić, że rzeczywiście się kontrahentowi zapłaciło.

Zła wiadomość: Koszty uzyskania przychodów, które z powodu braku zapłaty zniknęły w latach 2013-2015, nie przywrócą się same. Faktury lub inne dokumenty kosztowe trzeba zapłacić. Dobra wiadomość: koszty, które dotyczą okresu sprzed 1-01-2016, nie zapłacono za nie jeszcze dostawcy, a termin ich zniknięcia przypadałby na 1-01-2016 lub później, już nie znikną.

Pracownik szpieg – jak rozwiązać problem?

Bywa tak, że cenne tajemnice firmy wyciekają do konkurencji. Gdy udaje się namierzyć szpiegującego pracownika, można mu wręczyć wypowiedzenie. Czasem zdarza się pracownik, który więcej przeszkadza niż pracuje. Nie zawsze dowody są na tyle mocne, aby zwalniać go dyscyplinarnie. Wielkie korporacje wymyśliły, żeby udzielić mu niewykorzystanego urlopu wypoczynkowego, przez resztę dni zwolnić ze świadczenia pracy, ale płacić pensję do końca okresu wypowiedzenia. Jednak niektórzy szpiegujący posuwali się do twierdzenia, że świadczenie pracy i wstęp na teren firmy jest podstawowym prawem pracownika i nie wolno im tego bez ich zgody zabronić.

 

Od 22 lutego 2016 roku Kodeks pracy będzie przewidywał zwolnienie z obowiązku świadczenia pracy: „W związku z wypowiedzeniem umowy o pracę pracodawca może zwolnić pracownika z obowiązku świadczenia pracy do upływu okresu wypowiedzenia. W okresie tego zwolnienia pracownik zachowuje prawo do wynagrodzenia”. Według uzasadnienia projektu rządowego zwolnić z obowiązku świadczenia pracy będzie wolno w dowolnych przedziałach okresu wypowiedzenia, a więc na przykład co tydzień zwalniać na tydzień. Z przepisu jasno to niestety nie wynika. Po drugie Kodeks pracy nie będzie pozwalał pracodawcy zaprosić pracownika ponownie do pracy, co mogło mieć sens w razie potrzeby napisania przez niego raportu ze stanu spraw lub – aby nie płacić pensji za nic – powierzenia mu zadań niestwarzających kłopotliwych sytuacji. Na wszelki wypadek zwalniając pracownika ze świadczenia pracy, warto będzie poinformować go o prawie pracodawcy do przywrócenia go do pracy. Być może praktyka stosowania nowych przepisów uzna, że jest to dopuszczalne.

Opłaca się nowocześnie zarządzać podatkami

Celem piłkarza jest strzelić gola. Ale do której bramki? Gola wbija się przeciwnikowi, a nie strzela na bramkę, która akurat jest bliżej. Tymczasem niektórzy podatnicy w meczu z fiskusem grają na własną bramkę. Ustawodawca wprowadził kwartalne płacenie podatków oraz uproszczony sposób ich obliczania. Są to ułatwienia od dawna obecne w wielu krajach zachodnich; były od dawna wnioskowane przez polskie organizacje przedsiębiorców. A zaliczki uproszczone płaci tylko 3,6 % podatników CIT i jedynie 2,5 % podatników PIT! W zaliczkach kwartalnych jest minimalnie lepiej, bo korzysta z nich 9 % firm (dane za 2013 rok).

Warto być w awangardzie! Nowocześnie zarządzać podatkami. Na wykresie zaprezentowano, ilu klientów naszej spółki doradztwa podatkowego Lizyngodar korzysta z najlepszych sposobów płacenia zaliczek na podatek dochodowy.

odsetek-podatnikow-nowoczesnie-zarzadzajacych-podatkami

Zalety zaliczek kwartalnych

1) Możliwość ucieczki przed podatkiem poprzez zakupy lub obniżenie sprzedaży. Trudno to osiągnąć przy miesięcznym cyklu rozliczeń. Przy rytmie kwartalnym obserwujemy, że 15 % naszych klientów nie robiąc nic, obniża sobie podatek. Jak to się dzieje? Na przykład za lipiec wychodzi podatek do zapłaty 3 000,00 zł, za sierpień do zapłaty 2 000,00 zł, a za wrzesień nadwyżka 1 000,00 zł. Gdyby podatek był płacony co miesiąc, kieszeń przedsiębiorcy stałaby się chudsza o 5 000,00 zł, a gdy jest płacony kwartalnie, wystarczy wyjąć z kieszeni 4 000,00 zł.

Wyobraźmy sobie, że nagle zmniejszyła się sprzedaż, a przecież ciągle dostajemy faktury za stałe koszty. Wtedy przydadzą się pieniądze zaoszczędzone na mniejszym podatku. Albo wyobraźmy sobie, że aby zrealizować duże zamówienie musimy dokonać sporego zakupu. Jeśli otrzymamy towar i dostaniemy fakturę przed końcem kwartału, to automatycznie zmniejszy się podatek kwartalny.

2) Więcej czasu na zgromadzenie pieniędzy na zapłacenie podatku. Załóżmy, że przedsiębiorca na dzień płacenia podatku ma zapłacone 50 % faktur wystawionych w poprzednim miesiącu. Reszta jest płacona przez następny miesiąc. Jeśli przejdzie na metodę kwartalną, to na dzień płacenia podatku będzie miał zapłacone 83 % faktur wystawionych w poprzednim kwartale.

Mamy sygnały, że niektórzy opóźniają wystawianie faktur do momentu aż nabywca będzie miał pieniądze. Ale po co popełniać takie wykroczenie, skoro można przesunąć w czasie płacenie podatku?

3) Dodatkowe zyski. Proszę policzyć, ile przeciętnie miesięcznie płaci się podatku dochodowego i VAT, pomnożyć to przez współczynnik 1,5, a potem pomnożyć przez roczną stopę procentową, którą bank może dać na lokacie krótkoterminowej albo przez oprocentowanie zadłużenia w rachunku bieżącym, to jest limitu debetowego.

4) Czas na zastanowienie. Ponieważ polskie prawo podatkowe jest w wielu wypadkach dwuznaczne, konieczne staje się prawidłowe i dokładne dokumentowanie transakcji, a czasami nawet uzyskanie od urzędu interpretacji przepisów. Tego się nie da zrobić w miesiąc, ale w dwa lub trzy już się da osiągnąć. I znów widać zaletę reguły: im rzadziej rozliczamy podatek, tym lepiej na tym wychodzimy.

5) Kodeks karno-skarbowy. Wydłuża się katalog czynów zabronionych i rośnie odpowiedzialność za ich popełnienie. A każde obliczenie podatku, to ryzyko popełnienia błędu. Na wycieczce w górach chyba przeszłoby się przez strumień nie w miejscu, gdzie trzeba zrobić dwanaście kroków po śliskich kamieniach, ale tam gdzie wystarczą cztery kroki. Tak samo warto płacić podatki: nie liczyć ich dwanaście razy w roku, ale korzystając z metody kwartalnej tylko cztery razy w roku.

6) Sytuacje nietypowe. Na szczęście nie są częste, ale w naszej kancelarii nie ma miesiąca, żeby komuś się nie przytrafiły: a to długo nie ma potwierdzenia z zagranicy, że towar dojechał, a to klient nie płaci, a to czekamy na potwierdzenie korekty, stłuczka samochodowa i wzrost kosztów, a to awaria i zakup nowego sprzętu lub naprawa, przeprowadzka i koszty na adaptację lokalu. W sporcie liczy się wynik meczu, a nie pierwszej połowy. Podatnik, gdy tylko ma możliwość, powinien wybierać dłuższy okres rozliczeniowy, bo daje sobie szansę na odrobienie strat.

Zalety zaliczek uproszczonych

1) Kredyt od fiskusa. Ponieważ zaliczka uproszczona jest wyliczana na podstawie dochodu sprzed dwóch lat, to firmy rozwojowe (osiągające coraz większe zyski) nie płacą w trakcie roku podatku od całości bieżących dochodów; uiszczają dopłatę dopiero cztery (podatnicy PIT) lub trzy (podatnicy CIT) miesiące po zakończeniu roku podatkowego. Mogą przeznaczyć pieniądze na inwestycje, poprawę płynności finansowej, pożyczkę dla zarządu.

2) Firmy o stabilnych dochodach nie mają w trakcie roku presji szukania kosztów. Nie ma potrzeby opóźniania sprzedaży do początku następnego miesiąca lub kwartału, aby później opodatkować zyski. Można uciec przed zapłaceniem wysokiego podatku dochodowego poprzez zakupy lub obniżenie sprzedaży w dowolnym miesiącu roku. Jest więcej czasu na bardziej zaawansowaną optymalizację podatkową, bo wystarczy, że czynności optymalizacyjne zakończą się w ostatnim miesiącu roku.

3) W trakcie roku nie znikają koszty uzyskania przychodów w związku z niezapłaceniem na czas dostawcy, niewypłaceniem na czas wynagrodzenia. Możliwe są zakupy na raty bez konsekwencji w postaci znikającego kosztu, jeśli raty obejmują nie więcej niż jeden rok obrotowy.

4) Czas na zastanowienie. Ponieważ polskie prawo podatkowe jest w wielu wypadkach dwuznaczne, konieczne staje się prawidłowe i dokładne dokumentowanie transakcji, a czasami nawet uzyskanie od urzędu interpretacji przepisów. Tego się nie da zrobić w miesiąc, ale w dwa lub trzy już się da osiągnąć. I znów widać zaletę reguły: im rzadziej rozliczamy podatek, tym lepiej na tym wychodzimy.

5) Kodeks karno-skarbowy. Wydłuża się katalog czynów zabronionych i rośnie odpowiedzialność za ich popełnienie. A każde obliczenie podatku, to ryzyko popełnienia błędu. Dlatego warto nie liczyć kwoty podatku dwanaście razy w roku, ale wybierać metodę uproszczoną: jeden raz obliczamy, dwanaście razy płacimy.

6) Sytuacje nietypowe. Na szczęście nie są częste, ale w naszej kancelarii nie ma miesiąca, żeby komuś się nie przytrafiły: a to długo nie ma potwierdzenia z zagranicy, że towar dojechał, a to klient nie płaci, a to czekamy na potwierdzenie korekty, stłuczka samochodowa i wzrost kosztów, a to awaria i zakup nowego sprzętu lub naprawa, przeprowadzka i koszty na adaptację lokalu. W sporcie liczy się wynik meczu, a nie pierwszej połowy. Podatnik, gdy tylko ma możliwość, powinien wybierać dłuższy okres rozliczeniowy, bo daje sobie szansę na odrobienie strat. Gdyby mecze trwały krócej, więcej byłoby przypadkowych wyników.